Skruszony trybik w wielkiej machinie

Człowiekowi całe życie wmawia się, że wszystkie jego decyzje do czegoś zmierzają. Nijak się to ma do rzeczywistości. Dorabiamy sobie teorie do objętej przez nas drogi, tak, jakby ktoś miał ich wysłuchać.

Abstrakcja. Wiara w los, w szczęście, w siłę sprawczą, czy w innego boga. Człowiek się budzi, lepiej lub gorzej wypełnia swoje obowiązki, narzucone przez społeczeństwo z niewiadomych powodów, a potem idzie spać.

I tak co dzień, poza pierwszym dniem, kiedy budzi się w ramach narodzin, oraz ostatnim, gdy zasypia snem wiecznym. Bo wtedy świat stoi dla nas w miejscu. Wtedy najszczerzej na świecie dziwi się człowiek dlaczego jest jak jest i za co trafił do tego właśnie miejsca, a nie na którąś z planet wiecznej szczęśliwości.

A może nie. Kim jesteśmy, by to stwierdzać.

Co zrobić, gdy jedyną powinnością jest się obudzić, by potem zasnąć?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s