Niewolnicy mody w poszukiwaniu alternatywy.

Jakby się porządnie zastanowić, cały świat namawia nas do płynięcia pod prąd. Z jednej strony uderza w nas masowość kultury, ale z drugiej wyraźnie wyczuwamy presję wywieraną przez społeczeństwo, by się wyróżniać. By być atrakcyjnym partnerem do dyskusji, do spędzania czasu, do potencjalnego związku. Niby mamy płynąć z prądem, ale jednocześnie musimy być inni niż cała reszta, jeśli w ogóle chcemy zostać zauważeni.

Tej dychotomii podporządkowujemy całe swoje życie. Wiecznie skołowani i wiecznie nie wiedzący dokładnie czego chcemy.

Alternatywy trzeba poszukiwać. Jak jednak robić to w czasach, gdy wszystko jest popkulturowe, masowe i dostępne na wyciągnięcie ręki?

Wszystko czego byśmy się tknęli, zostało już odkryte. Po Duchampie nie ma już w sztuce nic nowego. Większość gatunków muzyki wymyślono już – oczywiście pośrednio – za czasów, gdy królowali wirtuozi fortepianu i innych instrumentów akustycznych. A struktura całej obecnie popularnej muzyki radiowej sięgać może, na upartego, wstecz do “Bolera” skomponowanego w 1928.

Nastały złe czasy Internetu i wszechobecnego udostępniania wszystkiego, wszędzie. Zrównaliśmy kulturę wysoką z kulturą niską. Jednak jak to zwykle bywa, spora część tej kultury, miast równać poziomem w górę, poszybowała w dół. Znane zespoły zaczynają nagrywać rzeczy, których nigdy by nie tknęły. Dla większej sławy? Posłużę się popularną ostatnio miarą. Kilkanaście milionów fanów na Facebooku nie może oczekiwać, że nagle znany zespół – którego nazwę z litości przemilczę – decyduje się na nagranie materiału sprzecznego z całą ich dotychczasową twórczością.

Muzyk też człowiek i z czegoś żyć musi. Może ma kontrakt do wypełnienia. Może inne zobowiązania. Ale nigdy nie wierzmy, że zmieniając wytwórnię, nie byliby w stanie dotrzeć do tych kilkunastu milionów ludzi z  swoją muzyką, w którą wierzyli przez kilka – kilkanaście lat.

Alternatywa zawsze przechodzi do mainstreamu. To zjawisko niepodważalne i nieuniknione. Chyba że prędzej zdąży umrzeć śmiercią naturalną, nie zdobywając wystarczającej liczby zwolenników.

“Narzekanie” – można pomyśleć. Ale to od narzekania wiele rzeczy się zaczyna. Wstaje czasami człowiek z łóżka i pierwsza myśl, jaka go nachodzi, brzmi: “znowu to samo”. Jako że miało być o kulturze, na tym aspekcie rutyny się skupię.

Na pewno wiele dzieję się tam, gdzie uszami nie sięgamy. Gdzieś już ktoś tworzy coś, co niebawem wejdzie na rynek i będzie czymś całkowicie nowym. Tylko że jeszcze o tym nie wiemy. W tej kolei rzeczy najtrudniejsze jest uświadomienie sobie, że tym kimś może być każdy z nas.

Czekamy. Siedzimy w swoich domach, nie wychodząc z nich z błahego powodu, jakim jest nuda. A niby doświadczając sztuki, każdy z nas ma jakieś o niej pojęcie. Może niekoniecznie praktyczne – ale czysta teoria i własny gust często wystarczą, by wpaść na coś nowego. Umiejętności można nabyć.

Prywatnie, moim konikiem jest muzyka. Długo była to muzyka “dla ludzi” – na pewno alternatywna, choć nie niszowa. Bawiłem się przy niej, cieszyłem nią. Pewnego dnia muzyka odwróciła się ode mnie. Nie oferowała mi już nic nowego. Wszystko już było, za dużo już słyszałem, a ludzie, którzy mi tę muzykę proponowali, zdawali się stać w miejscu, zagłębieni po uszy w tym, na czym znają się dobrze, lecz rzadko kiedy poszukujący jakichś odskoczni.

Odskoczni poszukałem sam. Problemem jest to, że w chwili obecnej nie mam gdzie się podziać. Wiele różnego rodzaju zjawisk stoi w miejscu, odmawia pójścia naprzód. Wyznaczania trendów w alternatywie. Najczęściej zasłaniają się frazesem “dobre, bo polskie”, “trzeba promować rodzimą scenę”, “nasze produkcje nie odstają już od zachodnich” albo innymi podobnymi. Nawiasem mówiąc, wiele z tego przełożyć można poza środowiska muzyczne.
Przeraża mnie ich hipokryzja.

Pozornie, powinniśmy być wdzięczni tego typu inicjatywom. W rzeczywistości jednak, każdy z tych frazesów ukrywa w głębi fascynacje tym, co gdzieś już ma miejsce.

Gonimy za trendami, zapominając, że kto nie idzie do przodu, cofa się. Mówi się potem, że Polacy nie mają szans wybić się z czymś nowym, bo jesteśmy trzecim światem – czy jaki tam inny powód akurat nam pasuje. Tak naprawdę, od dawna nikt nie wybił się na światową skalę głównie dlatego, że nie próbowaliśmy stworzyć nic nowego, zasłaniając się skalą mikro naszego rynku.

Naszym ostatnim sukcesem muzycznym na skalę światową był Chopin. Wprawdzie było to dawno temu i kto wie, czy obecni muzycy nie będą za wiele lat bardziej znani od niego.

O ironio, obok Chopina pomyślałem równolegle o disco-polowych geniuszach, jakimi są panowie z Bayer Full. Śmiać się, czy płakać, ale to oni prezentują coś rdzennie polskiego, innego niż wszystko. Alternatywnego. Docierają do setek milionów w Chinach. Okazuje się, że jednak można pochodzić z Polski i wybić się.

Przesada? Jak mawiał któryś z filozofów, życie byłoby nudne, gdyby nie przesada.

Niestety sprawdza się w tym wypadku wyświechtana teoria “chcesz coś zmienić, zacznij od siebie”. Alternatywy nie możemy poszukiwać w mediach, choćby i tych wykraczających poza mainstream.

Nie możemy oczekiwać od kultury alternatywnej, że będzie tworzyć się sama i że ktoś, gdzieś tam daleko od nas stworzy coś za nas, byle byśmy mogli dalej cieszyć się naszym zamiłowaniem do rzeczy mniej popularnych.

Jest grupa ludzi próbujących coś zdziałać. Często napotykają jednak na swojej drodze ścianę. Ścianę niezrozumienia tych, którzy cały czas mówią, jacy to są ciekawi alternatywy, jak to poszukują nowości, i jak to wspierają lokalną scenę – w różnych dziedzinach sztuki…

Bierne, zamknięte na nowości środowisko alternatywne, zabija powoli samo siebie. A przecież w alternatywie nigdy o bierność nie chodziło, lecz o powiew świeżości. Gdy tego powiewu nie ma, trzeba go szukać.

Wszyscy ci obecni kontrkulturowcy, chcący być świadkami tylko tego, co już znają, byliby przez przedstawicieli awangardy wyśmiani. Nieświadomie stali się oni cieniem samych siebie, niewolnikami mody. Mody na alternatywę. 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s